środa, 29 lipca 2009

tierpark goerlitz

udała się nam wyprawa do mini-zoo w Goerlitz. Mama zamiast zorganizować regularne imieniny zafundowała nam (nasza trójka, brat ze swoimi dwiema dziewczynami, teść) przejazd, wstęp i wyżerkę w macfucku. Gromadka bawiła się świetnie, dzieciarnia latała po parku jak szalona, tylko zwierzęta patrzyły na nas jakoś tak z politowaniem...

czwartek, 8 stycznia 2009

czasem po prostu sam siebie zadziwiam

do epickich porażek mojego umysłu, a mianowicie:
- wyszukiwanie telefonu do osoby za pomocą google a nie wewnętrznej firmowej książki telefonicznej,
- prawie-że wyrzucenie do śmieci komórki zamiast papierka po kawie (stałem 5 sekund przed koszem patrząc na obie ręce i kombinując co chcę zrobić),
- zapominanie po co przyszedłem do sklepu (chociaż 5 minut wcześniej dostałem 3-pozycyjną listę od zony do zapamiętania),

mogę dziś doliczyć kolejny epic fail, czyli:
- włączyć foobara, odpalić muzykę i przez 15 minut pracować nad czymś nie zauważając, że windows ma włączone 'mute' czyli wyciszenie głośniczka laptopa...

bardzo genialne :)

poniedziałek, 22 grudnia 2008

stand-by aka autopilot

Poranki zimowe nie sprzyjają tłuczeniu się autem 40km po prostej drodze do pracy. Mało zakrętów, ciepełko, ciemno, radio gra, tylko spać. Jadę więc zazwyczaj na 'stand-by', czyli prawie bezwiednie i automatycznie kierując a myślami jestem jeszcze pod kołderką.

Dziś jednak to już było przegięcie - oczy zamykały się same, jakby te małe siłowniki w powiekach się popsuły, albo powieki przybrały na wadze. Na poważnie myślałem o zjechaniu na pobocze i dospaniu godzinki, aż się rozwidni.

Ok, wiem że nie ma żadnych siłowników, to była przenośnia.

Muszę chyba zainwestować w blow

coś się kończy coś zaczyna

Firma zmieniła politykę wycinania ruchu do internetu, pozbawiając mnie ulubionego komunikatora (meebo), ale przywracając możliwość korzystania z najlepszej poczty pod słońcem, czyli gmaila.

Przeprosiłem się z polskim projektem meebopodobnym, czyli Tokonda, i cała zmiana proksiaka wyszła mi na dobre. Mam gmaila, oraz szybszy i stabilniejszy od meebo komunikator, obsługujący gg i tlena natywnie a nie przez transporty jabberowe.

Jak się jeszcze dorobią paru umilających życie ficzerów (np. podgląd na ostatnią dyskusję w okienku czatu) to będę cały w skowronkach.

hmmmm

właśnie pisałem nieco dłuższy niż zwykle wpis na bloggerowym gadżecie do iGoogle, gdy nagle... jeb! przeładowało stronę i wypociny znikły... nieładnie google, nieładnie... wersji roboczej z automatu zapisywanej brak, w innych produktach google to standard więc taki brak konsekwencji mocno wk...wia :)

sobota, 13 grudnia 2008

zawiłe losy laptoka

czuję się jak dziecko, które po uporaniu się ze szczelnie zafoliowanym lizakiem musiało go oddać. Bo czy nie odmawia się przyjacielowi w potrzebie, który na gwałt musi mieć komputer do firmy i chce go od ciebie odkupić ? No nie odmawia się, więc nie odmówiłem... następny laptok zamówiony, ciekawe czy się zdziwią po tym, jak zbeształem ich za brak 2GB pamięci w poprzednim ( http://plusminuspalik.blogspot.com/2008/12/laptop.html )?

Plus, bo poczułem że komuś pomogłem :).

selfcare

telewizja nowej generacji n ma bardzo przejrzystą politykę. Dodzwonić się na BOK w celu zmiany pakietów nie sposób - próbujemy już od kilku dni, wisząc po 15, 20 i 30 minut na muzyczce.

nBOK czyli portal 'selfcare' również nie daje możliwości rezygnacji lub modyfikacji pakietów. SelfCare okazuje się raczej n-aszaKasaCare, czyli chroni n-kę przed uszczuplaniem zasobów pieniężnych...

podobnie z telefonami było w Netii, ale ci przynajmniej mają elektroniczny BOK, który pozwala usuwać niechciane usługi. nBOK pozwala tylko zamawiać :).